Kopa Śmierci jest … urocza

Kopa Śmierci jest … urocza

  • Wpis: Wrz 22, 2013
  • Przez:
  • Komentarze: 0

Są miejsca, w których różnorodność natury potrafi ucieszyć niejedno oko, choć wystarczy chwila nieuwagi a od tragedii jest się … o krok.

Z uwagi na sprzyjającą aurę postanowiliśmy się wybrać w plener. Nasze poszukiwania odpowiedniego miejsca zawiodły nas w zakątek Gór Stołowych, w okolicach Karłowa, niedaleko Dusznik Zdroju – miejsce to znane jest pod nazwą Kopa Śmierci.

Dojazd

Droga do Dusznik Zdroju to osławiona wypadkami samochodowymi droga nr 8. Ilość kraks spowodowana jest raczej dużym ruchem, niż warunkami drogowymi.

Niestety nie jest to droga dwupasmowa, a niektórzy z kierowców wyprzedzają jakby tak było. Takie zachowanie najczęściej przysparza zdarzeń drogowych, które pojawiają się w czołówkach wiadomości.

W Dusznikach Zdroju należy skręcić, za stacją ORLEN, w prawo i jechać w kierunku Łężyc. W ten sposób dojeżdżamy do Drogi Stu Zakrętów (droga nr 387), gdzie skręcamy w prawo. Paręset metrów dalej wyłania się znak informujący o parkingu po prawej stronie drogi. Wjeżdżamy w to miejsce i parkujemy na wolnym miejscu.

Parking jest bezpłatny, ogrodzony, dobrze przygotowany, z małą wiatą na wjeździe. W tym miejscu krzyżują się szlaki turystyczne, więc istnieje spora ilość alternatywnych tras wędrówki.

 

Trasa

Jako trasę naszej wycieczki wybieramy pętlę, na którą składają się fragmenty szlaków żółtego, zielonego i niebieskiego. Dobrze jest wybrać się szlakami w tej kolejności, zwłaszcza z dziećmi.

Idąc w tym kierunku nie musimy pokonywać forsownego podejścia na szlaku niebieskim, które w takim układzie trasy zamienia się w dość strome zejście na samym końcu wycieczki.

Aby dojść do szlaku żółtego musimy parędziesiąt metrów pokonać drogą asfaltową, gdzie dochodzimy do drugiego, mniejszego parkingu – tam znajduje się wejście do lasu oznakowane żółtym kolorem. Droga wije się przez las, gdzie co pewien czas znajdują się znaki informujące o punktach widokowych.

Warto wejść na każdy z nich, aby podziwiać krajobraz i zbliżyć się do form skalnych, które kiedyś były brzegiem … morza.

Na minitarasach widokowych znajdują się tablice informacyjne przedstawiające geologiczną historię tego terenu. O dziwo postarano się opisać zawiłości górotwórcze w sposób dość przystępny, wzbogacony wieloma rysunkami wyjaśniającymi zachodzące tutaj zjawiska.

Trudno sobie wyobrazić, że kiedyś w tym miejscu przebiegała linia płytkiego, ciepłego morza.

Powrót na trasę wymaga zejścia tą samą trasą. Szlaki prowadzą nas przez różne rodzaje drzewostanu, który o tej porze roku mieni się wszystkimi odcieniami zieleni i złotej polskiej jesieni.

Na szlaku można spotkać sporo osób, choć nie ma tłoku i dość szybko każda z ‚minigrup’ niknie w zieleni lasu lub ścieżkach wijących się wśród skał.

W miejscu, w którym łączy się szlak żółty z zielonym rozpoczyna się Wielkie Torfowisko Batorowskie.

Krajobraz mocno się zmienia i pojawia się roślinność terenów podmokłych. Od czasu do czasu widać powalone, olbrzymie drzewa.

Wygląda to jak pobojowisko, na którym walkę stoczył legendarny Wyrwidąb z Waligórą.

Po dojściu do szlaku niebieskiego idziemy płaskim szczytem formacji skalnej. Tutaj warto uważać, ponieważ na skraju masywu skalnego znajduje się przepaść.

Nie ma żadnego ogrodzenia, jedynie co pewien czas przy oznaczeniu szlaku pojawia się wykrzyknik.

Ta informacja szczególnie istotna jest dla rodzin z dziećmi. Bardzo łatwo dojść do skraju skarpy, gdzie pokrywa zieleni maskuje wiele szczelin i otworów.

Dodatkowo krajobraz otaczającej zieleni mocno oszukuje ludzkie oko i nie ostrzega przed grożącym niebezpieczeństwem. Podchodząc do skraju skarpy zobaczyłem pionową przepaść o głębokości 20-30m.

Teraz dociera do mnie skąd się wzięła nazwa Kopa Śmierci. Są miejsca, gdzie łatwo się zagapić i spaść dziesiątki metrów w dół.

W dalszej części szlaku zdecydowanie łatwiej zorientować się, że znajdujemy się na skraju przepaści, ponieważ skała nie jest pokryta trawą czy krzewami i mocno wyróżnia się w otaczającym krajobrazie lasu.

Za to z tych miejsc rozprzestrzeniają się widoki na całą okolicę. Bardzo łatwo wyłowić w dole szosę, którą dojeżdżaliśmy do Drogi Stu Zakrętów.

Co pewien czas pojawiają się kolejne półki skalne, na których można podziwiać widoki okolicy, a pod koniec trasy widać nawet półki skalne Szczelinca. Patrzymy przez lornetkę i widzimy kolorowe ubrania osób stojących na odległych punktach widokowych.

Ostatni odcinek trasy to zejście momentami dość stromym zboczem, wśród skał.

Po chwili naszym oczom ukazuje się parking, na którym zostawiliśmy samochód. Zarejestrowana trasa wycieczki przy pomocy programu GPS wykazała, że przeszliśmy blisko 10km i zajęło nam to niecałe 3h spokojnego spaceru.

Czy warto?

Rzadko się zdarza spotkać szlaki turystyczne tak dobrze oznaczone i przygotowane. Symbole szlaku są namalowane tak często, że naprawdę trzeba się postarać, aby zgubić drogę.

Ponadto w przypadku wejść na punkty widokowe przygotowano specjalne drewniane schody, aby ułatwić wędrówkę i późniejsze zejście.

Na całej trasie wybudowano mostki nad strumykami oraz ułożono specjalne „drewniane drogi”, których celem jest ułatwienie turystom przejścia przez podmokłe tereny.

Najbardziej zaskakuje dość szeroka „drewniana droga” w miejscu, w którym przechodzi się przez torfowisko. W ten sposób bardzo łatwo przemieścić się, przez momentami bardzo podmokły obszar, a jednocześnie uchroniono torfowisko przed wydeptywaniem dzikich ścieżek.

Ponadto sposób wykonania tego drewnianego duktu sprawia, że idealnie wpasowuje się on w otaczającą przyrodę i sprawia wrażenie długiej, drewnianej autostrady. Dzieciaki mają ubaw biegając tak przygotowaną trasą.

Na minus zasługuje brak oznaczeń informujących o pojawieniu się przepaści.

Szczególnie, gdy idąc przez torfowisko, w otoczeniu wysokich traw i poprzewracanych drzew wychodzimy na malutką polanę, gdzie na samym jej skraju znajduje się strome urwisko.

Dzieci zaaferowane zabawą mogą bardzo łatwo spaść w tym miejscu.

Tym bardziej dorośli uśpieni sielankowymi widokami nie są w stanie od razu wychwycić skarpy, ponieważ na samym jej skraju rosną drzewa i wydaje się, że za nimi jest łagodny stok.

Przydałaby się barierka lub co najmniej tablica informująca o rozpoczęciu się obszaru, na którym występują przepaście lub miejsca niebezpieczne.

Generalnie polecam wycieczkę tą trasą. Różnorodność roślinna połączona z otaczającymi skałami, zapachem runa leśnego i szybko zmieniającym się obrazem lasu (las liściasty przechodzi w iglasty, aby po chwili ustąpić miejsca podmokłym terenom torfowiska) sprawia, że urok tego miejsca jest niepowtarzalny.

Trasa jest stosunkowo łatwa i prosta, więc dzieci nie powinny mieć specjalnego problemu z jej pokonaniem.

Niestety nie jest to trasa dla rodziców z wózkiem dziecięcym. Zbyt wiele jest miejsc, gdzie fragmenty skał i kamieni bardzo mocno utrudniają przejazd tego typu pojazdów.

Ale frajdy dla chodzących dzieciaków z takiej wycieczki będzie na pewno bardzo dużo. POLECAM!!

Tagi: , , ,